Ślub z rosjanką – formalności

by Mariusz

Warto przestrzec wszystkich, którzy planują ślub z rosjanką (lub rosjaninem), bo nie jest to ani łatwe, ani proste. Oczywiście dałoby się to wszystko zorganizować bezstresowo, ale to by mogło się udać, jakby ktoś miał już doświadczenie w tym temacie. Ten kto doświadczenia nie ma ma okazję poznać świat z gorszej perspektywy.

Ja i moja narzeczona stwierdziliśmy, że nie warto jeździć w jedną i drugą, żeby się spotykać więc zdecydowaliśmy się na ślub. Na początku długo zastanawialiśmy się nad tym jak zdobyć wizę, aby przyjechała tu na dłużej, aby załatwić sprawy i żeby już nie musiała wracać, ponieważ koszt przejazdu był spory, a odległość wynosiła ponad 2500 km. Ostatecznie wyszło na to, że znajomi, którzy mają zarejestrowaną firmę mają większą szanse na zdobycie zaproszenia przez urząd wojewódzki niż osoba prywatna. Wnioskowaliśmy oczywiście o 3 miesiące, ale decyzja była na 1 miesiąc. Jak wiadomo, aby zorganizować ślub trzeba ponad miesiąc, ponieważ same papiery w Urzędzie Stany Cywilnego składa się na minimum 30 dni przed ślubem. Decyzja na 1 miesiąc nie jest wyznacznikiem, że wiza będzie na 1 miesiąc ponieważ konsulat może odrzucić zaproszenie lub nawet wydać wizę na maksymalną ilość dni (czyli 90). Ja w tym czasie starałem się przezornie zaciągnąć najważniejsze informacje w Warszawskim USC, ale niestety osoby tam pracujące nie były zbyt kooperatywne. Dialog z agentką określiłbym (delikatnie mówiąc) stratą czasą, bo odpowiedzi były wymijające, a sugestie szokujące. Pytałem głównie czy mógłbym złożyć niezbędne dokumenty bez narzeczonej i ewentualnie donieść brakujące pisma itd kiedy już przyjedzie – odpowiedź była oczywiście negatywna z reakcją parksnięcia. Zapytałem również o ewentualne wolne terminy, ponieważ nie wiedziałem czy nawet te 90 dni by starczyły, aby wszystko uporządkować to odpowiedź była bardzo ogólna. Np. że w wakacje się więcej czeka niż na termin jesienny. Kiedy zapytałem o termin wakacyjny nie udzielona była odpowiedź…ponieważ odpowiedź mógłbym uzyskać gdybym składał dokumenty. Oczywiście wątpie, aby to polegało na składaniu dokumentów czy na zwykłym „pocałuj mnie pan w d*** i idź już stąd”. Nie dałem za wygraną i drążyłem temat dalej tłumacząc, że narzeczona nie mieszka pod Warszawą, ani nawet nie ma bezpośredniego dojazdu tutaj, żeby sobie przyjeźdżać i załatwiać sprawy. Agentka powiedziała na to, że zawsze może przyjechać, złożyć wniosek i wrócić na termin ślubu. Wspomniałem o odległości, czyli 2,5 tyś km to sugestia szanownej pani paru facetów starających się o przyjazd ukochanej osoby zrównałoby stanowisko agentki razem z nią samą z ziemią, ponieważ – „to już pan sobie taką dziewczynę znalazł, przynajmniej może się pan zastanowić i poszukać sobie kogoś bliżej”. Byłem w szoku.

Następnie interweniowałem w ambasadzie RP w Moskwie i przez telefon przestrzegłem, że przyjedzie taka i taka osoba, której mam zamiar się oświadczyć i ożenić się z nią jak przyjedzie. Dla wiarygodności powiedziałem, że miała to być niespodzianka dla niej więc pani z ambasady zareagowała bardzo entuzjastycznie informując mnie, że wszystko powinno przebiec inaczej i pismo notarialne z informacją o tym, że chcę się oświadczy wystarczy wysłać jej faksem lub mailem, a nie jak do tej pory sugerowała, czyli konieczny był orginał pisma. Narzeczona pojechała do Moskwy i bezpośrednio po odbiorze wizy jechała do mnie, więc ilość dni na wizie była tajemnicą do czasu, aż jej rodzice mnie poinformowali za pośrednictwem vk. Niestety tylko 1 miesiąc został podtrzymany. Spodziewałem się tego, więc jak to ja zawsze miałem plan B i C gdzieś w rękawie. Skoro wiza była na miesiąc to pozostało jedynie starać się o przedłużenie wizy już tutaj na miejscu lub skrócenie terminu oczekiwania na ślub po złożeniu dokumentów.

Nie było to jednak łatwe. Ani w przypadku przedłużenia wizy, ani w przypadku skrócenia terminu można liczyć na uśmiech losu ze sporą dawką szczęścia. Tego samego dnia kiedy żona przyjechała wybraliśmy się do USC pytając o konkretne kroki, jakie mamy wykonać przedstawiając obecną sytuację. Takie informacje jak składanie tłumaczeń konkretnych dokumentów i tak dalej. Skrócenie terminu nie było możliwe, ponieważ musiałby występować poważny powód trudny do przewidzenia. Pozostało więc starać się o przedłużenie terminu i w tej sprawie skierowaliśmy się do Instytutu ds. Cudzoziemców na długiej, które już było zamknięte. Nie chcieliśmy tracić czasu, więc wybraliśmy się do Ambasady FR, która też już była zaminięta, w środę było nieczynne więc zaprosili nas w czwartek. To były dwa niezbędne dni, które stracilismy, a w sytuacji w której się znajdowaliśmy nawet te dwa dni miały ogromne znaczenie. Wróciliśmy w czwartek, ale czas obsługi jednego petenta to średnio godzina więc pocałowaliśmy klamkę, jednak tym razem koleś co pilnował bramki zapisał nazwisko narzeczonej, aby w załatwić jej sprawę w piątek już bez kolejki. Chodziło o przetworzenie dokumentu o braku wpisu w rejestrze osób w zwiazku małżeńskim na wniosek o przeciwskazaniach do zawarcia w związku potrzebny w USC.

W Instytudzie w między czasie dowiedzieliśmy się, że nie da się przedłużyć wizy na podstawie terminu ślubu, ponieważ nie jest to ważny powód, ale zostało nam zasugerowanie, że jeżeli znajdziemy USC z wolnymi terminami krótszymi niż 30 dni i zdołamy przekonać kierownika o wczesny termin to wiza nie będzie musiała być ważna, aby złożyć wniosek o kartę pobytu tymczasowego, ponieważ nie można deportować małżonka/ki obywatela/ki RP, ale też nie można przeginać z czasem i np. składać wniosek po miesiący itd. Problem polegał na tym, że zaglądałem do paru USC i żaden nie chciał brać sprawy na warsztat. Mogłem się domyślać jedynie, że sprawa była wyjątkowa i USC, które miały terminy wolne, czyli te niepopularne placówki nie mają doświadczenia lub boją się konsekwencji skrócenia terminu bez odpowiedniej podstawy. Nie daliśmy za wygraną, bo zostały dwa tygodnie do wygaśnięcia wizy. Zacząłem czytać paragrafy w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, aby dowiedzieć się jakie to są te trudne do przewidzenia przypadki. Nie chciałem przyjąć słów „nie można” bez okreslenia tego w kodeksie. I faktycznie nie dało się, ponieważ nie jest to dokładnie sprecyzowane przez prawo i władzę absolutną nad ośrodkiem USC sprawuje kierownik, od którego taka decyzja zależy. Przez upór udało się nam zaklepać termin, lecz bez wyrzucania kodeksu na stół a zwykłą teorią, że byliśmy wszędzie, powiedzieliśmy wszystko i nie mamy więcej opcji. Kierowniczka się w końcu zgodziła na termin przypadający dwa dni przed wygaśnięciem wizy.

Składanie dokumentów jak i ślub odbyły się w obecności tłumacza przysięgłego. Po ślubie wybraliśmy się do IdsC, aby złożyć wniosek o kartę na pobyt tymczasowy. Aby ją otrzymać trzeba wybrać się na ulicę długą w Warszawie lub iść do oddziału znajdującym się w metrze centrum już z wypełnionym formularzem, który może być ewentualnie korygowany na miejscu w towarzystwie bardzo sympatycznego urzędnika. Zresztą w IdsC również pracuje dość młoda i kooperatywna kadra. Po złożeniu dokumentów czeka się dokłanie 3 miesiące na zgłoszenie się po decyzję i dodatkowe dwa tygodnie na otrzymanie karty. W czasie tych 3 miesięcy otrzymamy na adres domowy pismo, które musimy okazać przy odbieraniu decyzji. Pismo to jest wysyłane również do lokalnego posterunku Policji, jak i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Granicznej. Procedura wygląda tak, że możemy być skontrolowani przez wymienione jednostki bez uprzedniego poinformowania, ale w naszym przypadku takie przygody się nie przytrafiły, więc spokojnie odczekaliśmy do ustalonej daty, a później odebraliśmy kartę dla żony.

O ile załatwianie śłubu i wiz było mocno nerwowe tak sama procedura o kartę pobytu była już jak spacer przez park. Przede mną ostatnia próba, która czeka mnie już za tydzień i to chyba jej się obawiam najbardziej…odwiedziny teściowej!

Konkrety:
Dokumenty składamy dokładnie na 30 dni przed ewentualnym terminem ślubu. Najważniejsze, żeby ślub odbył się w trakcie ważnej jeszcze wizy.
Teoretycznie nie da się przedłużyć wizy na podstawie terminu ślubu, bo nie jest to wazny argument, ale dla USC krótka wiza to nie ważny argument, aby skrócić termin oczekiwania na ślub. Paranoja, ale prawda taka, że termin może być skrócony i nie dajcie sobie wmówić, że się nie da, bo się da. Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie przewiduje konkretnych przypadków, a mówi jedynie o przyczynach trudnych do przewidzenia. Agent lub kierownik może mówić o ciążach, chorobach czy czymś takim, ale to bujda. Krótka wiza jest również sprawą nie do przewidzenia, bo nie my decydujemy o długości terminu a konsulat, a fakt, że USC tego nie uznaje to ich sprawa i widzimisie personelu. Równie ważnym powodem może być ciąża, a narzeczona nie chce, aby na ślubnych fotach był wyeksponowany brzuch i to też przeszło, bo i tak przypadek znam z kręgu znajomych. Ewentualną czekoladę za uległość dajemy po a nie przed decyzją. Niech to będzie nagroda, a nie łapówka. Dokumenty składamy w obecności tłumacza przysięgłego i darowałbym sobie polemikę czy jest on konieczny skoro dziewczyna mówi po polsku albo po prostu rozumie, niech ten tłumacz będzie i już.
Dokumenty, które składamy to:
a) Polak lub Polka dowód osobisty i skrócony akt urodzenia, chyba, że USC to nasz, w którym jesteśmy zarejestrowani to akt nie jest potrzebny.
b) Narzeczony lub narzeczona – paszport z ważną wizą, skrócony akt urodzenia w języku rosyjskim przetłumaczone korzystając z usług tłumacza przysięgłego. Dodatkowo składamy zaświadczenie o braku przeciwwskazań do zawarcia związku małżeńskiego i tu sprawa jest nie taka jasna, ale też nie jest skoplikowana. Nasza druga połówka będąc jeszcze w Rosji idzie do ZAGS’u, który sporządza dokument o nie występowaniu w rejestrze jako osoba w związku małżeńskim. Z tym dokumentem ukochana/ukochany przyjeżdża do Polski i na podstawie właśnie tego specyficznego wniosku to Ambasada FR wyrabia takie specjalne zaświadczenie o braku przeciwwskazań o możności wstąpienia w związek małżeński, który wydaje w dwóch połówkach – oryginalnej rosyjskiej wersji i przełożonej na język pl. Dokument jest wydany na jednej stronie więc nie trzeba nękać już tłumacza przysięgłego, bo w takie postaci USC zaakceptuje dokument.
Czekamy na termin, znów mobilizujemy tłumacza przysięgłego, ponieważ jest on konieczny przy ceremonii składania przysięgi małżeńskiej. Ślub cywilny trwa tyle co składanie dokumentów czyli 15 minut. Kierownik coś tam mówi czy jest związek i dlaczego jest on taki elo odpowiedzialny.
Składanie wniosku o wydanie karty pobytu jest już mniejszym problemem, ponieważ nie jest konieczne, aby odbyło się w trakcie ważnaje wizy. Ważne, aby ślub się odbył zanim wiza wygaśnie. Wniosek i tak musimy złożyć, a małżonek czy małżonka i tak już przebywają legalnie, ponieważ są w związku z Polakiem/Polką. Wraz z wniosekiem trzeba uiścić opłatę około 350 PLN oraz około 50 PLN przy odbiorze. Obowiązują 3 miesiące, aby zapadła decyzja o karcie oraz dwa 2 tygodnie na odbiór karty. W trakcie tych 3 miesięcy otrzymamy wezwanie na przesłuchanie. Przesłuchanie trwa około godziny na łebka i odbywa się w dość przyjaznych warunkach. Pytania są bardzo podstawowe i każda znająca się w miarę para nie będzie miała problemu (np. gdzie byliście w weekend, pytania o rodzinę, o urodziny, o plany na przyszłość). My się parę razy pomyliliśmy, ale pytająca osoba jest wyrozumiała i nie oczekuje odpowiedzi kropka w kropke takiej samej. W oczekiwaniu na wezwanie lub na decyzję może nas odpowiedzić dzielnicowy lub straż graniczna w kwestiach czysto formalnych. Wraz z kartą pobytu tymczasowego otrzymamy numer PESEL, więc nie musimy go wyrabiać dodatkowo. Kartę należy okazywać wraz z aktualnym paszportem RU.

Od siebie dodam jeszcze, że nieraz będziemy odczuwali niewygody biurokratyczne i inne przeszkody. Różnie to można interpretować. Po pewnej rozmowie jaką przeprowadziłem po pewnym czasie z osobą pracującą po drugiej stronie biurka i powódów dlaczego tak trudno ściągnąć żonę ze wschodu jest wiele. Jednym z nich jest zbyt optymisatyczna opinia na temat rosjan – że żona gotuje, że kocha itd. To mity, które niekoniecznie sprawdzają się w dzisiejszych czasach. Jednym słowem – to musi być bardzo przemyślana decyzja.

Reklamy