Ponad miesiąc samotności

by Mariusz

[20/21 września 2012, 00:27]

Dziś są moje imieniny. Dzień, na który w głębi duszy czekałem od ponad miesiąca. Ale nie dlatego, że lubię celebrować swoje święta. Nawet nie lubię za bardzo świętować. Ale od momentu kiedy zostałem porzucony patrzyłem na każdą nadarzającą się okazję jak na argument, dla którego Liliia mogłaby wrócić. Jeden w z wielu, ale w ten jeden wierzyłem szczególnie. Znam ją i wiem, że cierpi przez swoją nieobecność, że chciałaby ten dzień spędzić ze mną. Wiem też, że nadal ją coś cofa i zniechęca do przyjazdu.

To niesamowite jak ten czas zleciał od kiedy jej nie ma do tych imienin. Chociaż czy słowo „szybko”  byłoby odpowiednie? Nie. To był najcięższy miesiąc jaki pamiętam w życiu i każdy dzień to powtarzający się koszmar, w którym każde wspomnie było jak powtórka wideo. Do teraz mogę sobie usiąść wygodnie w fotelu, włączyć wspomnienia, wybrać rozdział i odtworzyć każdy szczegół. W tej chwili mam w pamięci moje poprzednie święto – urodziny. Oj piękne wspomnienie. Wracałem w ten dzień z moim trofeum piłkarskim dedykowanym mojej ukochanej – piłka z podpisami. Mimo, że opowiadałem jej to tryliony razy i fakt ten stracił przez to swój blask dla mnie będzie zawsze czymś szczególnym i czymś więcej niż puste słowa to opisujące. Dla mnie to było coś dla niej, coś za co czułem się odpowiedzialny i coś czego ona pewnie sama nigdy nie zrozumie. W ten dzień ona szła do pracy, więc nie było szans, abym złapał ją przed pracą. Byłem niesamowicie zmęczony nocną zmianą w pracy i przystankiem w Hotelu Bristol, pewnie dlatego przespałem swój przystanek i wróciłem na piechotę, ponieważ nie chciałem, aby ta sytuacja się powtórzyła. Pierwszy krok przez prób i byłem zupełnie rozczulony emocjonalnie. Na stole leżał list z życzeniami napisany odręcznie, świeżo przyrządzona pizza i opakowanie przedsprzedażowej edycji gry na konsolę „Hitman”. Kiedy ja zastanawiałem się jak przekazać jej piłkę tak, aby ją zaskoczyć ona przygotowywała mi niespodziankę, która miała w sobie coś nadzwyczajnego. Zaskoczyła mnie tym listem i prezentem tym bardziej, że nienawidziła gier. Zrobiła to dla mnie i podnosząc opakowanie usiadłem przy stole i patrzyłem na okładkę z myślą, że mam najwspanialszą, żonę na świecie i wydała swoje skromne oszczędności na coś czego nie cierpi , ale przynajmniej chciała zrobić coś dobrego dla mnie.

Ułożyłem piłkę na bransoletce w widocznym miejscu i położyłem się spać, aby wyspać się na powrót ukochanej. Obudziłem się kiedy Lilka wchodziła do pokoju. Szybko zauważyła piłkę, przytulała mnie mocno i pokazywała mi który podpis należy dla kogo. Mi to nic nie mówiło, bo nawet nie wiedziałem co tam jest nabazgrane, ale byłem dumny kiedy miałem przed sobą widok tak szczęśliwej żony. Nie widywałem jej tak szczęśliwej, więc cieszyłem się tą chwilą, którą chciałbym zatrzymać w nieskończoność.

Tak było w najlepszych momentach naszego związku. Dzisiaj wszystko wygląda zupełnie inaczej, o wiele gorzej. I nic nie jest w stanie naprawić mi tego dnia, którego chciałem spędzić z miłością mojego życia. Z moją żoną. Z osobą, która powinna była być przy mnie nie tylko w takich momentach, ale przez większość życia. Od kiedy jej nie było, do dnia dzisiejszego każdego dnia obliczałem czas przejazdu z jej miasta do Warszawy z nadzieją, że wróci w ten konkretny dzień.

Reklamy