Pakowanie jej rzeczy

by Mariusz

(22 września 2012)

Wiedziałem, że to będzie trudne dlatego liczyłem, że nie będę musiał tego nigdy robić. A jednak doczekałem się dnia, w którym wszystkie ta nawet najmniejsze szczegóły muszę spakować i schować przed oczami i sercem. Zaczęło się dość ciężko.

Szukałem kartonu, który by to wszystko pomieścił, więc decyzja padła dość szybko. Nasz regał to czarne i białe pudełka, które kupiliśmy podczas zakupów w ikea. Czarne to moje, białe to jej.  Otwierając jeden z białych kartonów padłem na kolana. Wyjąłem z niej ubrania, które bardzo dobrze pamiętam. Między innymi koszulka bez rękawów, w której widziałem ją na skype zanim do mnie przyjechała. Czerwona z białymi paskami lub białą z czerwonymi paskami. Była moją ulubioną i Liliia doskanale o tym wiedziała eksponując się w niej przede mną znacząco. Trzymam tą koszulkę w rękach i wracają wszystkie te wspomnienia, wszystkie dni, które spędziliśmy razem. Ciepłe lato i ona w tej ślicznej koszulce. Wyglądała w niej naprawdę uroczo nawet, gdy jak na złość mi układała sobie włosy z przedziałkiem na środku. Zwykle mówiłem do niej, że ma włosy na ruski styl. Ona odpowiadała, że ona jest ruska i że taki będzie jej styl, chociaż od czasu do czasu czesała się z przedziałkiem na bok. Wiedziała, że mówiłem to specjalnie, bo było jej dobrze w każdej opcji. Przytuliłem się, a raczej wtuliłem się w tą koszulkę mocno, bo zdecydowanie wolałbym przytulić się do niej, gdyby Liliia miałaby ją na sobie, ale może będę widział tą koszulkę ostatni raz? Tak samo jak kiedyś widziałem Lilkę odjeżdżającą autobusem? Moja Lileczka ukochana. W myślach teraz słyszę, „mężyk mój haroszy”, co mówiła mi od czasu do czasu i mi się robiło cieplutko w serduszku. Może jest teraz myślami ze mną i szepcze mi to do ucha. Przytul mocno jeżeli jesteś obok. Przepraszam za to co robię. Wybacz mi, nie robię tego na złość. Układając dalej jej ubrania, ponieważ był one trochę pomieszane znalazłem nawet cały zestaw skarpetek ze sklepu…nie zdążyła ich nawet nosić. Otwieranie i układanie tych ubrań to jakaś pomyłka, ale wiedząc, że nie mam innego wyboru próbowałem dalej to pakować. Tym razem ułożyłem wszystkie jej przedmioty na środek pokoju i powili zacząłem pakować, aby wszystko się pomieściło.

Szafa. Pierwsza od lewej – niebieska bluzka z plastikowymi kwadratami. Ją też kojarzę z ciepłymi dniami. Koszulką ta była dość luźna co odkrywało znaczne części jej ciała. Oj chwyta to za serce, oj chwyta. Kolejna część to bladozielona koszulka odpinana od przodu, nie widywałem jej w tej koszulce, ale skoro wisiała, to była pewnie dla niej istotna. Poza tym jest delikatna w dotyki więc powieszenie jej było dobrym pomysłem. Aż boję się włożyć ją do pudełka, gdzie będzie skazana na zagięcia. Włożę ją jako ostatnią. Następny wiesza to biały sweterek powieszony razem z szarą bluzką w pomarańczowe kreski i pomarańczowym kołnierzem. Jeden z tych, które często mogłem widzieć na delikatnym ciałku mojej ukochanej żony. Boże! Dlaczego skazałeś mnie na taką mękę! Co ja zrobiłem, że muszę przez to przechodzić!!!!!!!!!!!

(przerwa na zregenerowanie sił)

Błądzę po pokoju i próbuję stłumić ten smutek, który wydusza mi łzy z oczy jak wodospad. Nie można chyba zapakować wszystkich tych rzeczy i udawać, że wszystko będzie dobrze, że nic się nie stało. Większość z tej odzieży to bardzo osobiste rzeczy mojej żony. Część z nich nosiła może nawet na długo zanim poznała mnie. Zwykle kobiety bardzo zwracają uwagę na to jakie rzeczy kupują przez co się do nich przywiązują. A teraz są tutaj ze mną, ona jest bardzo daleko. I nie będę wiedział czy wróci do chwili, aż to zrobi. I nigdy nie będę miał pewności czy zostanie. Co mogło sprawić, że ktoś byłby w stanie zostawić gorący obiad na stole i wyjść z domu na długi spacer po czym nigdy do tego domu nie wracać? To jedna z interpretacji jaką sobie wyobrażać, żeby odpowiedzieć sobie na szereg pytań. Po co chce znać odpowiedzi? Żeby spróbować doprowadzić wszystko do normalnego stanu i dalej cieszyć się sobą – to moje największe marzenie.

(kontynuuję)

Znalazł się również pomarańczowy golf widywałem go od czasu do czasu, gdy robiło się chłodniej, a to lato nie należało do najlepszych pod względem pogody. To były główne części ubioru, które widziałem je na żonie zanim spakowała się i pojechała. Gdy patrzę na te wszystkie przedmioty pozostawione przez nią zastanawiam się co ona tak właściwie zapakowała, skoro wszystko co miała zostało ze mną. To naprawdę wygląda jakby miała wrócić i nagle ją coś zatrzymało bezpowrotnie. Co tu jeszcze mamy. Seledynowe skarpetki i jedna czerwono, szaro, biało skarpetka z czarnymi elementami. Te parę rzeczy zapakowało już jeden karton. W drugim kartonie znalazłem jedynie elementy bielizny, więc niewiele jestem w stanie sobie przypomnieć poza jednym stanikiem, w którym zawsze wyglądała oszałamiająco. Niewiele jednak zostało z bielizny, więc łatwiej będzie to wszystko pomieścić. Do bielizny dołączył jeansy pozostawione na krześle. Liliia pewnie nie zauważyła, że tam są, bo pytała o nie kiedy już była w Rosji. Jeansy doskonale podkreślały jej idealną figurę, chociaż nie zakładała ich zbyt często tłumacząc, że jest jej za gorąco. W kartonie leżą teraz: kremowa sukienka, szara sukienka i niebieska bluzka z cekinami, chociaż nie widziałem jej w nich zbyt często.

Dalej postanowiłem włożyć dokumentację z półki, która była przy łóżku. To niesamowite. Jest tu cała praca dyplomowa, którą wydrukowałem Lilce w pracy. Ale teraz pewnie nie przyda to się za bardzo, bo wydrukować sobie może to wszędzie. Jest tu także coś w rodzaju książeczki studenckiej z świadectwem maturalnym z 2005 co może okazać się czymś cenniejszym. Jest też inna legitymacja z 2007 roku z bardzo ładnym zdjęciem. Reszta zawartości niebieskiej teczki to jakieś dokumenty ze stemplami, które wyglądają na dość ważne, ale czy na tyle ważne, aby wrócić tylko dla nich? Znalazłem tam jeszcze wywieszki z Muzeum Powstania Warszawskiego, które zbierała podczas naszej wspólnej wizyty w pewne niedzielne popołudnie. Koleja teczka to oferta mieszkaniowa z firmy J.W. Construction. Nie jest to nic ważnego, ale otwierając tą teczkę widzę w myślach jak Liliia z entuzjazmem opowiada mi o osiedlach budowanych i już zbudowanych na pograniczach Warszawy. To jedna z tych sytuacji, w których widziałem, że jest odpowiednią osobą, która znajdzie najlepsze mieszkanie dla nas. Lubiła przeglądać oferty, a ja nie za bardzo miałem do tego głowę. Ostatnia teczka, to już wspólny świat. Teczka, którą dostałem od Kancelarii Notarialnej kiedy wysyłałem tekst notarialny do Ambasady Polskiej w Moskwie z prośbą, aby Liliia dostała wizę wjazdową do Polski na 90 dni. W teczce tej jest coś w rodzaju rejestru przebiegu pracy żony. Są tam jakieś daty ze stemplami oraz sporo ręcznie pisanej cyrylicy, której nie da się odczytać. Jest tu także pakiet zdjęć, które zrobiliśmy w biegu, aby uzupełnić wymagane dokumenty w celu uzyskania karty pobytu czasowego na terenie Polski. Następnie widzę całą umowę zawartą w baku w celu założenia konta z kartą płatniczą oraz opcją logowania się w internecie czego nigdy nie udało mi się dokonać po wielu próbach, aby ułatwić żonie dostęp do wglądu w swoje konto. Poniżej znajdowało się zaproszenie do kraju, które załatwiliśmy przez znajomą firmę ważne od 12.03 do 10.04 obecnego roku co było powodem naszych wielu spacerów do urzędów i instytutów, aby przedłużyć pobyt, abyśmy mogli ze spokojem zorganizować ślub. Dalej jest wszelka dokumentacja, która potrzebna była, aby zawrzeć związek małżeński w wersji oryginalnej rosyjskiej i przetłumaczonej przez specjalistę  polskie odpowiedniki. Osobno zapakowane są pozostałe dokumenty: Wezwanie do stawienia się na przesłuchanie w sprawie uzyskania karty pobytu, ubezpieczenie zdrowotne dla obywateli chcących przebywać w terenie strefy Schengen, kserokopie paszportu, którym często musiałem się przyglądać w celu uzupełnienia stosownych dokumentów przed przyjazdem do Polski. Na szczycie tej garstki dokumentów był szczególny akurat dla mnie folder. Decyzja o wydanie karty pobytu czasowego oraz… ostatni skrócony odpis aktu małżeństwa między mną a moją żoną. Wszystko to leci do pudła wspomnień, łącznie z aktem małżeństwa.

Pozostałe rzeczy w pokoju to cała masa rzeczy, które stały się jakby artefaktami. Skoro w jakimś artykule czytałem, że mamy się bronić nogami i rękoma, aby nie tworzyć ołtarzyków z pamiątkami na półkach to jest to zdecydowanie krok w tym kierunku. Pudełko „mini penne rigate”, które Liliia przywiozła nam, aby zapewne zrobić jedną z tych przepysznych potraf, które zwykle nam robiła. Chciałbym to zjeść, ale wolałbym czekać do końca życia na jej powrót i dokończenie jej planu niż ruszyć to w samotności. Z półek pozdejmowałem wszystko co  było związane z nami. Korkociąg, który kupiliśmy, aby otworzyć nasze pierwsze wino po przyjeździe mojej ukochanej do kraju. Pudełko czekoladek, które przyniosłem z pracy i które czekało na nią na mojej pracowniczej półce parę miesięcy.  Prezenty, które otrzymaliśmy w dniu ślubu – aluminiowa ramka na zdjęcie oraz cały album do zdjęć. Co do tego albumu to od chwili kiedy go dostaliśmy przymierzałem się, aby zrobić moją własną kolekcję zdjęć z naszego ślubu i wszystkiego co było przed nim i po nim. Żałuję, że go nie zdążyłem dokończyć, bo teraz muszę zapakować go jeszcze zapakowanego od nowości.

Do pudełka włożyłem również cały pakiet z Sephory, który Liliia kupiła sobie w pierwszy dzień po przyjeździe. niestety nie było w nim porządku więc musiałem poukładać. Pakiet te służył jej jeszcze przez te parę miesięcy jako przybornik do makijażu. Nadal się czemuś przysłuży i przechowa wszystkie te kobiece niezbędniki, którym są pilniczki, tusze, pędzelki, kredki oraz woreczek z biżuterią, która została w całości wraz z nieśmiertelnikiem, który wręczyłem jej w ostatnią noc, którą spędziliśmy w Moskwie. Kiedy Liliia opuszczała nasze mieszkanie zdradziła ją pewna rzecz w co z miejsca zwątpiłem, że wróciło było pytanie czy ma zostawić klucz. Po co miałaby zostawiać skoro ma wrócić? Odpowiedz: nie wróci. Teraz trzymam ten kluczyk z brelokiem serca, który połączony został przez Lilię zanim zdjęła go ze spodni. Dzisiaj jest ten dzień kiedy przyszedł najwyższy czas, aby rozdzielić jedno od drugiego jak kiedyś, a brelok trzymać z resztą sentymentalnych przedmiotów, których widoku nie mogę znieść.

Powoli widzę koniec pakowania. Jest 4:30 i już spakowałem ostatnie rzeczy. Piłka z autografami, która od momentu była dumą skończyła w torbie za szafą. Bilety z czapeczkami euro 2012 zapakowałem do kartonika i na tym skończyło się miejsce.

Ciężko jest robić coś wbrew swojej woli, a pakowanie tych wszystkich przedmiotów, które dobrze pamiętam z życia codziennego nie jest nawet w najmniejszym stopniu czymś co chciałem robić od chwili kiedy zamieszkaliśmy razem. Jej jest pewnie łatwiej. Nie ma ona przy sobie nic co mogłoby jej mnie przypominać poza obrączką, której jak znam życie już nosi. Ja się przyznam, że jednego dnia zdjąłem ją aby lepiej się poczuć, a następnego dnia zapomniałem ją założyć. Już nigdy jej nie zdjąłem. I Bóg mi świadkiem już nigdy nie popełnię tego błędu i zawsze będę mieć ją przy sobie. Mogę tylko obawiać się, że zgubię ją gdy znów osunie mi się z coraz drobniejszego palca.

Nie poznałem Lilii, która odzywała się do mnie przez ostatni miesiąc, bo też nic nie wskazywało na to, aby chciała uznać nasze małżeństwo za nieważne. Od początku była bardzo wpatrzona we mnie, cieszyła się kiedy zaproponowałem pierwszy raz, aby do mnie przyjechała. Proste rzeczy również sprawiały jej przyjemność i po przyjeździe z Włoch powiedziała mi, że następnym razem pojedziemy razem. Chciałbym pojechać do Włoch, a z Lilią pojechałbym nawet na koniec świata. Co się stało? Gdybym nie był pewny, że otoczy mnie miłością i opieką nie decydowałbym się na ślub. Bo co to za ślub, który opierałby się jak na każdej innej poprzedniej relacji jaka mogła mnie łączyć z nieudanymi wcześniej związkami. A 5 letnia przerwa od związków zanim poznałem Lilię powinna dać mi wyraźnie do zrozumienia, że następny krok ku wspólnej historii będzie musiał być przemyślany. Był.

Wybierając sobie kogoś ze wschodu wiedziałem, że narażam się w jakiś sposób na związek z kimś, kto wychowywał się w obcej kulturze. Zaletą tego wszystkiego miała być wiara, że będzie to osoba wywodząca się z postulatów, że mąż jest najważniejszy wraz z rodziną, którą razem tworzą. Po paru niepowodzeniach w życiu wydarzenia takie jak zdrada czy zerwanie nie były już czymś na co mogłem sobie pozwolić. 27 lat, chęć założenia rodziny, może dziecko, budowa domu – to założenia, które założyłem sobie na najbliższe parę lat. Nie wiem, czy decydując się na żonę ze wschodu wiedziałem, że sobie zapewniam godne życie w spokoju z osobą, która mnie nie zostawi na dobre i na złe lub w ostateczności będzie miała za daleko do domu, a ja będę mieć wystarczająco dużo przez to czasu, aby pokazać, że żona i rodzina są u mnie na pierwszym miejscu. Dzieliły mnie od tego, aby osiągnąć ten życiowy cel. Od dawna wiedziałem, że pierwsze co w życiu trzeba znaleźć to osoba, z którą można pokonywać świat, a wszystkie trudności będą wielkości minimalnej. Miałem to, czułem i pierwszy raz w życiu byłem pewien, że spotkałem tą odpowiednią osobę. Czy poznałem? To okaże się w przyszłości, bo przeszłości nie przekreślam nawet cienką kreską. Nieszczęścia się zdarzają, nawet w związkach. Szczególnie w związkach. Jeżeli Liliia miała jakieś nieuregulowane rachunki z przeszłością to wypadałoby pozwolić jej się z nimi uporać, chociaż zawsze mogła spróbować nawiązać ze mną porozumienie zamiast uciekać ode mnie oraz unikać myśli o powrocie w chwilach kiedy jest mi najbardziej potrzebna.

Reklamy