Żona z Rosji?

by Mariusz

Historia ta jest dość specyficzna i wyjątkowa. Wszystko zaczęło się kiedy przeprowadziłem się do moich znajomych, ponieważ była dobra okazja na pokój w dobrej cenie z ludźmi, których znam. Mieszkało się z nimi dość ciężko głównie przez beztroski tryb życia jaki prowadzili. On nie pracował zawodowo i większość czasu spędzał na grach komputerowych i oglądaniu filmów, ona po tym kiedy zamieszkałem z nimi również zwolniła się pracy. Mieszkanie należało do niej, a on tam był, ponieważ nie był w stanie wytrzymać pod jednym dachem z rodzicami, którzy mieszkali parę ulic dalej. Nie byli parą, chociaż wierzę, że miała do niego słabość, a on to wykorzystywał traktując ją niegodnie przy okazji traktując mieszkanie jako jego własne. Specyficzne w tym człowieku było to, że miał niesamowite powodzenie u dziewczyn, był mistrzem pozorów, a kiedy zamykały się drzwi po odwiedzinach zmieniał się nie do poznania (na gorsze) i był w najlepszej drodze, aby się stoczyć. Nieustanne problemy z alkoholem i lekami antydepresyjnymi pogrążały go jeszcze bardziej. Ale z każdym dniem przyzwyczajałem się do nich, chociaż pod koniec mojego pobytu tam miałem naprawdę dość sytuacji, do których tam do dochodziło. Głównie współczułem jej, ponieważ jako gospodarz mieszkania miała słabsze zdanie i wyraźnie rujnowała sobie życie z tym człowiekiem i czułem się jak odskocznia dla niej kiedy mogła sobie z kimś normalnie porozmawiać. Ja w tym czasie miałem sporo do przemyślenia na przykładzie tego co widziałem i tego gdzie ja będę za parę lat. Aby nie być częścią tego nad wyraz dziwnego klimatu zacząłem stołować się poza domem i padło na restaurację znajdującą się nieopodal. To była moja oaza spokoju, gdzie siedziałem sobie z laptopem, piłem kawę i życie upływało tak spokojnie jak na wakacjach. Personel tam pracujący stał się nawet tak bliski, że już nie chodziło o lokal tylko o ludzi, z którymi spotykałem się niemal codziennie. Czułem się jak przed laty kiedy spotykałem się z ludźmi podczas przeprowadzki do Warszawy. Aż pewnego dnia w jednej z gazet typu „wprost” czy „przekrój” wczytałem się w bardzo wciągający artykuł na temat „żon z Rosji”.

Od zawsze było wiadome, że kultura wschodu jest zupełnie inaczej skonstruowany niż nasza lokalna. Przede wszystkim różnica polegała na zupełnie mniej sfeminizowane podejście do mężczyzn. Tutaj jesteśmy świadkami częstych poniżeń facetów w czasami bardzo parodyjny sposób, jednak ilość tych przesłanek wyraźnie wskazuje, że wojna płci jest jak najbardziej na czasie. Swoimi przeżyciami z przeszłości czułem się jakbym chciał uciec poza granice kraju, aby założyć rodzinę w bardzo tradycyjnych warunkach. Dlatego artykuł w gazecie był jak odpowiedź na wszystkie moje pytania, których poszukiwałem od dłuższego czasu zawierając w sobie parę historii miłosnych. Wyobraźnia ruszyła i postanowiłem spróbować szczęścia. Założyłem konto na stronie internetowej, której adres miałem w stopce artykułu. Zanim to jednak zrobiłem, byłem bardzo ostrożny. Ponieważ wiem, że zazwyczaj na takich stronach można łatwo zostać oszukanym to potraktowałem to bardziej jako zabawę niż coś poważnego. Parę dni później miałem już zestawienie osób zainteresowanych stałym kontaktem. Większość z tych dziewczyn było naprawdę ładnych i jak to w takich sytuacjach bywa, gdzieś w międzyczasie ich konta były usuwane przez administracje w obawie przed możliwością oszustwa.

Konto na stronie założyłem w tajemnicy przed światem. Nie jest to coś, czym chciałbym się chwalić znajomym, głównie przez to, że zawsze mógłbym kogoś poznać komu nie chciałbym przyczepiać etykiety „dziewczyny z portalu randkowego” z perspektywy znajomych. Gdybym poznał i byłoby coś z tego poważnego, to również chciałbym, żeby była ona traktowana poważnie. Założenie konta nie było wyzwaniem, ale podczas zakładania nikt nie zadaje sobie pytanie co się zrobi dalej jak się już tego kogoś pozna? Tak samo było w moim przypadku. Poznałem Ją. Uroczą dziewczynę z nieznanej mi części Rosji. Niemal od razu przeszliśmy na skype, aby było nam wygodniej. Na początku bardzo się wstydziła i nie dziwię się jej, ponieważ pierwsze widzenia mają to do siebie. Kiedy zaproponowałem rozmowę wideo ona się trochę wystraszyła, ale nie powiedziała „nie”. Powiedziała, że musi sobie zrobić makijaż. Urocze, dziewczyna bierze tą znajomość na bardzo poważnie. Niemniej jednak taka rozmowa była istotna, ponieważ do ostatniej chwili nie byłem przekonany czy taka znajomość jest realna. Czy nie jest to kolejne oszustwo, o którym można poczytać wiele w sieci. Jakby nie było, każdemu trzeba dać szansę, a i ona mogła uznać mnie za oszusta. Cały początek rozwijał się z zawrotną prędkością i nie było czasu na obawy, chociaż trudno było znaleźć w tym jakieś obawy. Miała złote serce i codziennie chciała ze mną rozmawiać przez parę godzin co mi się bardzo podobało. Szybko wracałem z pracy lub korzystałem z internetu mobilnego, żeby tylko porozmawiać z moją nową znajomą. Już w trakcie takich rozmów było widać, że jest to osoba zupełnie inaczej wychowana niż płeć piękna, którą znam z życia codziennego. Była to jedna wielka odpowiedź na moje poszukiwania tej właściwej osoby. Pozostał problem co zrobić teraz, kiedy już się trochę znamy, a mieszkamy od siebie 2600 kilometrów.

Zaproponowałem spotkanie. W Moskwie. Miasto do której mieliśmy prawie równie daleko. Ucieszyła się i również bardzo chciała się spotkać. Tylko jak się przetransportować do Moskwy. Ten moment można uznać za początek wielkich przemyśleń, nieustannego gromadzenia informacji na temat Rosji, jej zwyczajów, kultury i mentalności, która się różniła od naszej zupełnie. Gromadzenie tych informacji zaczęło przemieniać się w pasję i całość wraz z nią było dla mnie jedynym w swoim rodzaju przeżyciem. Zaczęło się od szukania połączeń z Moskwą – tu oczywiście były rekomendowane samoloty, ale ja nienawidzę latać, więc szukałem wszelkich innych opcji. Była opcja pociągu, która znacznie przewyższała czas transportu do celu, a nie chciałem być jak chodzące zwłoki podczas tak ważnego dla mnie spotkania. Gdybym zdecydował się na pociąg to musiałbym poświęcić sporo czasu na sam przejazd w dniach, które akurat nie były najkorzystniejsze. Później stwierdziłem, że tańsza opcja w ogóle nie wchodzi w grę, ponieważ przesiadki były zalecane w paru miejscach co w ogóle mi się nie podobało jako osobie, która marnie rozumie język angielski i tak też zawsze było podpisywane w artykułach – jeżeli jedziesz pierwszy raz, jedź z kimś, nigdy sam. Więc skusiłem się na przeglądanie ofert lotniczych. To było o wiele lepszą opcją, bo ani nie byłbym tak zmęczony po przelocie jak po przejeździe pociągiem, a przy okazji miałbym więcej czasu, który mógłbym poświęcić jej. Po zapoznaniu się z cenami, które oscylowały w okolicach 700 złotych za  przelot do Moskwy z powrotem  nie miałem wątpliwości. Byłem bardzo podekscytowany wyjazdem do Rosji, to w końcu Moskwa! miasto, które znałem z filmów, zdjęć, opowiastek. Na dodatek spotkam się z prawdziwą Rosjanką, która od jakiegoś czasu stała się tą lepszą częścią mnie. Tak mi to wszystko przysłoniło oczy, że zupełnie zapomniałem, że panicznie boję się wysokości.

Reklamy