Pierwsze kroki

by Mariusz

Ponieważ nigdy jakoś nie miałem szczególnego upodobania, aby wiązać się z kim na dobre, moje zapotrzebowanie na związek od czasu do czasu się jedynie objawiała chęcią nawiązania towarzystwa. Brak chęci, aby wiązać się wynika u mnie z powodu licznych niepowodzeń w związkach. Pierwsza dziewczyna, którą poznałem mieszkała 200 kilometrów ode mnie. Miałem wtedy około 15-16 lat i świeżo ukończyłem liceum. Byłem ciekaw świata, który kryje się poza książkami, regionalną rozrywką. Teraz po paru latach muszę przyznać, że byłem na tyle ambitny, że nie interesowało mnie szczególnie zapoznawanie się z kimś z moich okolic. Znaleźliśmy się w internecie. Dialogi były miłe, widać było wzajemne zainteresowanie. Po paru takich dialogach zdecydowaliśmy się spotkać, a trochę nam zeszło, bo prawie na oko około miesiąca czy dwóch. Pojechałem do niej, chociaż samego spotkania jakoś tak dobrze już nie pamiętam. Usprawiedliwić się mogę, że było to parę lat temu. Pamiętam jedynie, że szybko wkroczyliśmy w etap typowego związku. Kiedy skończyły się wakacje, trzeba było zabrać się za studia. Oczywiście czasu nam to odebrało zdecydowanie. Związek rozwijał się sukcesywnie chociaż z czasem zaczęło nam siebie brakować jak to każdej parze. Odległość nie jest zaletą niż mi się na początku wydawało. To jest dobre jak się zaczyna związek, ale odległość się zwiększa z duchem czasu mimo, że mieszkaliśmy tak samo daleko.

Nasz związek przetrwał ponad rok. Bywało różnie, ale nie mieliśmy okazji przeprowadzić prawdziwej kłótni. Wszystko powoli odchodziło samoczynnie. Nasz nieporozumienia głównie brały się z tego, że była to początkowa modelka. Jak każdy kochający chłopak byłem zazdrosny o jej hobby. Lubiła zdjęcia i w tym wszystkim próbowałem polubić coś czego nienawidziłem – fotografię. Chciałem poznać zawód od podstaw. Trudno mi powiedzieć jaki był w tym sens, zakładam, że bardziej zależało mi na związku, więc zamiast stawiać warunki i okazywać swoje niezadowolenie wolałem przywyknąć. Miałem taką naturę, że kiedy coś mi się nie podobało, wolałem z tym żyć niż wymuszać na komuś zmiany. W końcu jako chłopak swojej dziewczyny czułem się zobowiązany do wspierania jej. Tak też było nawet w chwilach kiedy przeżyliśmy pierwszy kryzys w związku przez który nie czułem się już tak samo jak na początku naszego budującego się związku. Milczałem. Nawet odwoziłem ją na sesje zdjęciowe i cierpliwie czekałem na nią w obcym mieście. Nie układało nam się już i nie czułem się potrzebny z chwilą kiedy wyrabiała sobie znajomości w branży. Do innych miast jeździła sama, a ja się mogłem tylko przyglądać. Krytycznym momentem była wiadomość, że nie była ze mną zupełnie szczera. Zdjęcia, które sobie robiła były faktycznie ładne, ale nie mówiła mi, że będą to akty. Wiedziała jakie mam o nich zdanie, więc może dlatego mi nie powiedziała, niemniej takie sytuacje nie pomogły nam odbudowie tego co powoli upadało bezpowrotnie.

Nazajutrz moje zainteresowanie fotografią rozwijało się. Sam opłaciłem sobie płatną sesję u jednego z bardziej jak na tamte czasy rozpoznawalnego fotografa w kraju. I w ten oto sposób odkryłem nowe znajomości, o których moja była już wtedy dziewczyna mogła pomarzyć. Moje znajomości rozwijały się z zawrotną prędkością. Po tym wszystkim przestaliśmy się do siebie regularnie odzywać. Może to i lepiej?

Advertisements