Po co żyjemy, po co jesteśmy…

by Mariusz

Chyba każdy przynajmniej raz w życiu zastanawiał się po co żyjemy? Pod względem biologii odpowiedź ograniczałaby się do jednego zdania w stylu „powstaliśmy w wyniku ewolucji i jesteśmy niezbędni do utrzymania równowagi biologicznej”. Pod względem religijnym również nie trzeba się długo zastanawiać.

Nie wiem jak jest to zapisane w umyśle kobiety, ale tradycyjny mężczyzna ma zapisany prosty schemat życia – założyć rodzinę, zrobić dziecko, zbudować dom i posadzić drzewo. Niby to wszystko, niby to brzmi tak mało finezyjnie, ale tak właśnie wygląda to z perspektywy faceta. Oczywiście szczęśliwy mąż i dumny ojciec mógłby to opisać kilometrowymi tekstami. Parę lat wstecz myślałem nad tym prowadząc badania na podstawie własnych doświadczeń oraz potężnego narzędzia jakim jest brak prywatności w dobie facebook’a. Zacząłem przekonywać się, że to mężczyźni bardziej rozglądają się za rodziną niż kobiety. Oczywiście tylko na pewnym etapie, bo do statusu rodziny dąży każdy – jest to zapisane w naszej naturze. Partnerów poszukujemy na różne sposoby, często mijamy się w biegu i nie widzimy piękna między nami, jednak wcześniej czy później spotykamy tego kogoś z kim chcemy dalej przemierzać świat.

Po paru latach doszedłem do wniosku, że prawda jest nadal gdzieś po środku. Kobiety nadal myślą o rodzinie tak samo jak mężczyźni i moja teoria była tylko trochę zbliżona do prawy, w którą wierzę dziś. Trudno mi określić czy bardziej czy mniej. Myślę, że to już kwestia indywidualnych przypadków określane przez wyjątkowe przypadki. Co do powodu różnic nie widzę innego powodu jak różnice płci, które od zawsze były niewykonalnym do zbadania zjawiskiem. Nie mniej jednak nie potrafimy żyć bez tych różnic i wygląda na to, że kochamy w sobie te różnice, które niegdyś nam przeszkadzały, dzisiaj są tym czymś czego nam brakuje najbardziej kiedy już tego nie mamy.

Po co żyjemy? Według pradawnych wierzeń mężczyzna polował, kobieta zajmowała się domostwem i wychowywaniem dzieci. Dzisiaj oczywiście wygląda to trochę inaczej, ale mimo wszystko zasada działania i podział ról nadal funkcjonuje.

Reklamy